piątek, 6 stycznia 2017

Święta w Potarganej Chałupce

Dzień dobry cześć i czołem w tym nowym 2017 roku!
Ja jak zwykle przychodzę spóźniona i podczas gdy większość z Was pewnie już zapomniała o świętach, ja będę tutaj wstawiać zaraz zdjęcia choinki.
Ale tak już jest.
Przyjeżdżając do Potarganej Chałupki mamy zawsze mnóstwo zajęć a gdy już ogarniemy dom i pozałatwiamy najważniejsze sprawy chcemy się zresetować.
Dlatego robię zdjęcia i nie myślę o tym kiedy uda mi się je wstawić:)
Napiszę tylko, że miałam fajne święta, pierwsze bez płaczu, złych wspomnień, myśleniu o tym, że jest jedno puste miejsce przy stole a powinna na nim siedzieć mama.
Pierwsze święta bez zadręczania się i to było na prawdę wspaniałe:)
Mam nadzieję, że i Wasze takie były!

sobota, 10 grudnia 2016

RAW chlebek vol 3 i odrobina świątecznego klimatu w skarpecie...

Ten chlebek już zdecydowanie za długo zalega na dysku bez pokazania światu:)
Już zapomniałam jakich składników użyłam a bardzo chcę go zapamiętać bo wyszedł przepyszny!
Dobrze, że jest INSTAGRAM bo tam na szczęście wrzuciłam przepis, który dziś mogę przepisać a potem powtórzyć- co zrobię na pewno!
RAW chlebki są niesamowite!
Jadłam pieczone chrupkie pieczywo z samych ziaren- KNEKKEBRØD (link 1), (link 2).
Jest bardzo smaczne ale dla mnie ważne, a nawet najważniejsze jest to jak się czuję po zjedzeniu czegoś. 
I tutaj suszone chlebki wygrywają zdecydowanie bo nawet jak pozwolę sobie na większą ilość czuję się po nich lekko i przyjemnie czego nie mogę powiedzieć o tych pieczonych- 2 kromeczki są ok ale już większa liczba sprawia, że dosłownie się zamulam i mam odczucie nagłego "puchnięcia".
Coś mi się wydaje, że już nigdy nie uprażę moich kochanych ziarenek:)
Zamieniam to na czekanie- około 20 godzin i otrzymuję takie kolorowe i niesamowicie zdrowe cudo:)

niedziela, 4 grudnia 2016

Kuchenne gadźety: ceramiczne KIEŁKOWNIKI!


No i mamy grudzień:)
U mnie w Oslo piękna mroźna zima za oknem- śniegu mało ale bajkowy szron pokrywa wszystko i te drewniane norweskie domki przystrojone w światełka prezentują się już iście świątecznie:)
Od dwóch tygodni siedzimy z Chrupkiem sami - Pańcio pracuje hen pod Trondheim i wróci pewnie dopiero w następną niedzielę.
Ale my się nie nudzimy! 
Odliczamy dni do wyjazdu na święta i polujemy na ozdoby i prezenty:) 
No tu może przesadziłam- Chrupek to najwyżej na poduszkę poluje jak salta na kanapie fika.
Nie jest też zbytnio świadom wyjazdu do Polski bo raczej nie pamięta tych kilku dni w Potarganej Chałupie ale jestem pewna, że poczuje się jak w domu:)
A my będziemy mieli swojego własnego królika bożonarodzeniowego xD 
Może bardziej pasuje do Wielkanocy, tak jak mój dzisiejszy kuchenny gadżet, ale dla mnie są idealnymi kompanami cały rok- Chrupek i KIEŁKOWNIKI:)

wtorek, 29 listopada 2016

A może by tak WEGANIZM?

Dziś będzie pasztet- najlepszy jaki jadłam- GENIALNY!!
Będzie pasztet z soczewicy, kaszy jaglanej i ogórków kiszonych i zanim pomyślisz "jeeeny znowu jakiś beznadziejny wynalazek" to spójrz na garstkę składników, banalność wykonania i poświęć te 30 minut na przygotowanie tego cuda, z czego większość to czas gotowania soczewicy po prostu.
Nigdy nie sądziłam, że coś roślinnego może mi smakować milion razy bardziej niż mięsny odpowiednik!
I to mnie skłoniło do refleksji...
W zasadzie od kilku dni, czyli odkąd skończyły mi się jajka, kefir i odkąd przywykłam i polubiłam smak mleka sojowego w kawie, zastanawiam się czy aby mój wstępny wegetarianizm (który trwa dokładnie od 2 miesięcy:)) nie przeobrazić w coś...więcej:)
Zainspirowana postanowieniem Pat (link) stwierdziłam, że podobnie jak ona postaram się wytrwać do świąt na czystej diecie roślinnej.
A potem?
A potem zobaczymy:)


sobota, 26 listopada 2016

Kuchenne gadżety: LUNCHBOX idealny i NOŻE CERAMICZNE

W ostatnim czasie do mojej kuchni i sposobu odżywiania wkradło się wiele zmian.
Zmian, które mnie zadziwiają a nawet szokują ale i mobilizują. 
Dzięki nim zaczynam wierzyć, że jest dla mnie jednak nadzieja i, że kiedyś uda mi się na zawsze pożegnać zaburzenia odżywiania.
To, że zrezygnowałam niedawno z jedzenia mięsa a w mojej diecie pojawiło się dużo więcej warzyw to już nie jest tajemnica.
Kolorowa sałatka daje mi jakąś niesamowitą energię już od samego patrzenia na tę tęczę kolorów w lanczboksie czy w moich drewnianych miseczkach, a kiedy jem warzywa, najczęściej na surowo, mam wrażenie jakby nie tylko zapełniały żołądek ale i odżywiały każdą komórkę ciała.

Ale dziś ma być krótko zwięźle i na temat, o tym co się dzieje w mojej kuchni i głowie napiszę w innym rozwleczonym poście i uprzedzę, że będzie zawile:)
A dziś 2 gadżety, które ostatnio trafiły w moje łapki i które okazały się nie tylko przydatnymi ale dosłownie idealnymi ułatwiaczami życia żywieniowego freaka:)



poniedziałek, 21 listopada 2016

7 NORWESKICH BZIKÓW del 5 (wersja zimowa:))

Kawał czasu minął od ostatniej notki o Norwegach i ich lekko dziwnych lub totalnie odjechanych zwyczajach, poglądach i zachowaniach:)
Myślę, że czas powrócić do tematu tym bardziej, że zbliża się zima- czyli coś co jest norweskim bzikiem samo w sobie:)
Bo zima to śnieg, narty, ciepłe kalesonki i święta, czyli coś co wielu z nas uwielbia ale Norwedzy robią to na swój specyficzny sposób:)

Zacznijmy od czegoś co za każdym razem, a zdarza się dosyć często w okresie zimowym, bardzo mnie rozbawia. Mam wrażenie, że Norwegia chyba na Syberii leży:)

1. U nas jest najzimniej!
Norwedzy lubią pytać jak to jest w Polsce, porównywać zwyczaje, pytać co ile kosztuje ("ohh u nas w Norwegii jest tak drogo!") i o pogodę. Bo wiecie, ta norweska zima jest niesamowicie sroga, jest mróz, sypie śnieg, trzeba skrobać szyby i auta często nie odpalają! No mówię wam tragedia!
Ja się na takie straszne mrozy szykowałam a tu jedna druga trzecia zima minęła i stwierdziłam- ale tu fajnie! 
Bo u mnie w kieleckiem jak jest minus 10 stopi to czujesz jakby co najmniej 20 poniżej zera było bo wieje i powietrze jakieś takie wilgotne. 
A w Oslo? Minus 20 a mam wrażenie jakby delikatne i przyjemne minus 5 było:) Serio! Oczywiście potrafi zmrozić i zawalić śniegiem ale żeby to jakieś srogie zimy były to nie sądzę. 
Ale powiedz to Norwegowi! Zawsze gdy pytają jaka zima jest w Polsce i odpowiadam, że podobna do tej w Oslo (bo nie wiem jak jest na samej północy kraju) to łapią się za głowę- Tak zimno? Niemożliwe! (Im się chyba wydaje, że Polska nad Morzem Śródziemnym leży...)
Nie wiem co oni mają z tym odczuwaniem temperatury..a może to ja mam coś zaburzonego bo mi jest na prawdę zimniej w Polsce niż w Norwegii- ale tego nie powinno się im zdradzać! 
Zauważyłam, że Norwedzy odczuwają jakąś taką satysfakcję gdy utwierdza się ich w przekonaniu, że to u nich jest najzimniej:) Niech im będzie:)


czwartek, 17 listopada 2016

Koktajl mocy na śniadanie

Jestem uzależniona, mogę to przyznać..
Zadziwiające jak wiele może się zmienić na przestrzeni 2-3 miesięcy!
Jeszcze we wrześniu praktycznie każdy dzień rozpoczynałam od jajecznicy z 3 jajek ze szpinakiem i serem żółtym a na obiad jadłam jakiś gulasz, ewentualnie kotleta z ogórkiem kiszonym.
Teraz nie jem mięsa, jajka sporadycznie i tylko od szczęśliwej kurki a z warzywami i owocami mam spory problem- nie nadążam z robieniem zaopatrzenia bo tak szybko znikają!

Ale dziś skupię się na tym moim nowym uzależniaczu- prostym, pysznym i najczęściej ZIELONYM:)